Suche | DE PL | Kontakt
Rok szkolny 23/24/2024-06-02

Impresje z udziału w SimEP 2024

Wybory europejskie 9 czerwca zbliżają się wielkimi krokami. Nie był to jedyny powód, dla którego kurs WOS pana Kerkhoffa zdecydował się wziąć udział w tegorocznym SimEP w Dreźnie. Oto sprawozdanie uczniów.


Arend Friedenstab:
Z bijącym sercem i pulsem demokracji w tle zanurzamy się 25 marca 2024 r w fascynują...
więcej

Wybory europejskie 9 czerwca zbliżają się wielkimi krokami. Nie był to jedyny powód, dla którego kurs WOS pana Kerkhoffa zdecydował się wziąć udział w tegorocznym SimEP w Dreźnie. Oto sprawozdanie uczniów.


Arend Friedenstab:
Z bijącym sercem i pulsem demokracji w tle zanurzamy się 25 marca 2024 r w fascynujący świat SimEP Saksonii, całodniowej gry symulacyjnej, która w imponujący sposób odtwarza dynamikę i wyzwania Parlamentu Europejskiego. Młodzi ludzie wcielają się w role posłów do Parlamentu Europejskiego i biorą udział w gorących debatach na temat wniosków legislacyjnych. Zapraszamy na dzień pełen pasji, polityki i dążenia do zjednoczenia Europy. Jako przedstawiciele jednej z około 20 różnych szkół
z Saksonii, nasz kurs WOS, w towarzystwie panów Kerkhoffa i Kossatza, bierze udział w symulacji i ma nadzieję uzyskać wgląd w życie polityczne. Chcielibyśmy podzielić się tym z Wami i umożliwić Wam udział w tym ekscytującym wydarzeniu.
Ale najpierw dzień zaczyna się jak każdy inny. Cóż, nie do końca, ponieważ musimy być na dworcu kolejowym w Görlitz o 6:00 rano, aby dotrzeć do Drezna na 8:00 na rozpoczęcie SimEP. Dla niektórych z nas oznacza to, że budzik zadzwonił o 4:00. Chociaż wielu z nas w tym momencie żałuje, że zapisało się do projektu, zmienia się to, gdy docieramy do saksońskiego parlamentu. Budynek, pięknie położeny nad Łabą, ze wspaniałym wyglądem zewnętrznym, sprawia wrażenie, że praca tutaj musi być przyjemnością.
W końcu wchodzimy, powoli oswajamy się w przydzielonych nam grupach i wymieniamy się pomysłami z innymi uczniami, którzy również nie wiedzą, czego się spodziewać. Opuszczamy również naszych nauczycieli, którzy będą dziś tylko widzami.
W holu witają nas różne osoby, w tym przewodniczący saksońskiego parlamentu i organizatorzy SimEP, Młodzi Europejscy Federaliści, i już czujemy, jakie zadanie stoi przed nami tego dnia.
 
Conrad Dreßler:
Ale jak dokładnie działa prawodawstwo UE? Zasadniczo 3 instytucje współpracują ze sobą w celu przyjęcia aktu prawnego: Komisja UE, Rada UE (znana również jako Rada Ministrów) i Parlament Europejski. Każde państwo członkowskie ma niezależnego komisarza jako przedstawiciela w Komisji Europejskiej. Na pierwszym etapie legislacji 27 komisarzy proponuje projekt ustawy, który jest przekazywany Radzie UE i Parlamentowi Europejskiemu. Zadaniem Parlamentu Europejskiego jest teraz wprowadzenie poprawek do projektu ustawy. W tym celu wniosek jest najpierw omawiany i zmieniany niezależnie w każdej grupie politycznej. Poprawki każdej grupy politycznej są następnie omawiane w Parlamencie Europejskim, a na koniec odbywa się głosowanie w sprawie zatwierdzenia danej poprawki. Rada Ministrów i Parlament Europejski muszą następnie zatwierdzić ostateczną poprawkę do projektu ustawy, aby można było wdrożyć akt prawny.
My również będziemy dziś to przeżywać i pomagać w kształtowaniu części tego procesu. Jak sama nazwa wskazuje, SimEP odnosi się tylko do Parlamentu Europejskiego. Na początku wydarzenia otrzymaliśmy folder zawierający kilka kartek papieru, a także projekt Komisji Europejskiej. Projekt odnosił się do programu LIFE dla polityki klimatycznej i środowiskowej oraz określał, co program LIFE powinien promować i wspierać. Składał się z 8 artykułów z kilkoma podpunktami. Po lewej stronie znajdowała się pierwotna propozycja Komisji, a po prawej stronie poprzednia modyfikacja każdego artykułu dokonana przez Parlament, ponieważ projekt był już raz modyfikowany. Teraz mamy ponownie zrewidować prawą stronę. Prawie wszystko było możliwe w zakresie zmian: zmiana poszczególnych słów, dodanie załączników, anulowanie poprzedniej zmiany i powrót do pierwotnego brzmienia, a nawet przepisanie całego artykułu.

Pauline Banaskiewicz:

Po krótkim otwarciu gry symulacyjnej udajemy się z grupami politycznymi do naszych sal i rozpoczyna się praca. W pięciu grupach politycznych - Renew Europe, ECR, EPP, S&D i Greens/EFA - członkowie przechodzą teraz przez projekt sprawozdania na pierwszym spotkaniu grupy i omawiają, co chcą zmienić. Artykuły 2, 4, 5, 6 i 7 z łącznie 8 artykułów mogą zostać zmienione. Gdy grupy polityczne uzgodnią, co chcą zmienić, wybierane są dwie osoby, które udają się na posiedzenia komisji po nadchodzącej przerwie obiadowej. Są to ENVI - Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności, ITRE - Komisja Przemysłu, Badań Naukowych i Energii oraz AGRI - Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Po przerwie obiadowej wybrane osoby udają się na posiedzenie swojej komisji i przedstawiają proponowane poprawki dla danej komisji. Interesy poszczególnych grup politycznych naturalnie zajmują centralne miejsce. Ponieważ nie możemy przedstawić wszystkich naszych interesów na posiedzeniach komisji, bierzemy pod uwagę opinie innych grup parlamentarnych na dany temat i staramy się znaleźć kompromisy, które mogłyby przynieść nam korzyści w późniejszej debacie plenarnej. Posiedzenia komisji dobiegają końca, a posłowie wracają do swoich grup parlamentarnych, aby przez kolejne kilka minut wszytsko przeanalizować. Omawiamy poprawki zaproponowane przez inne grupy i staramy się osiągnąć z nimi kompromis. Pisane są także przemówienia na kolejną sesję plenarną. Ponadto wybierany jest przewodniczący grupy i jego zastępca.
 
S&D – Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów

Leo Linde:
Wszyscy szybko udajemy się do sal seminaryjnych, a grupy polityczne spotykają się po raz pierwszy. Znajdujemy się w pokoju z kolegami z Grupy S&D. Od razu zauważamy, że jesteśmy ze sobą w przyjaznych stosunkach. Podczas gdy Aleksey, jeden z trzech przewodników na ten dzień, wskazuje nam dokument Grupy S&D, zdaję sobie sprawę, że wartości przyświecające grupie często pokrywają się z moimi.
Grupa S&D opowiada się za społeczną polityką klimatyczną, co oznacza, że zmiany klimatu powinny zostać powstrzymane, ale obywatele UE nie powinni cierpieć w wyniku tych decyzji. "Macie teraz przed sobą projekt sprawozdania, na który jako grupa możemy się zgodzić lub do którego możemy również zaproponować poprawki" - mówi Aleksey, który wręcza nam projekty. Głównym tematem tegorocznego SimEP są zmiany klimatyczne i związane z nimi projekty rezolucji Komisji. Na początku nie mam odwagi komentować tych rezolucji, ponieważ nie mam niezbędnej wiedzy. Ale potem Tom, który później został przewodniczącym naszej grupy, skontaktował się ze mną i zachęcił prawie wszystkich moich kolegów do przyłączenia się do dyskusji. Potem wszyscy mamy mnóstwo pomysłów. Jednak na początku często mamy trudności z ustaleniem wartości grupy parlamentarnej, ponieważ nie wszyscy wydają się być w stanie się z nimi utożsamić. Czas mija bardzo szybko i gdy tylko kończymy ostatni artykuł, Aleksey wskazuje nam komisje, do których powinniśmy się powoli udać. Tuż przed tym musimy jednak zdecydować, kto trafi do której komisji. Bardzo odpowiada mi komisja rolnictwa, więc spokojnie udajemy się do wyznaczonych sal.

EPP – Europejska Partia Ludowa

Thora Schröter:
EPP (Europejska Partia Ludowa) jest największą i najstarszą grupą polityczną w Parlamencie Europejskim.
Grupa centroprawicowa jest zaangażowana w silną oraz pewną siebie Europę i realizuje jasne cele klimatyczne, które są jednak ograniczone przez następujące przepisy:
Polityka przyjazna klimatowi powinna charakteryzować się tym, że bierze pod uwagę konkurencyjność UE. Prowadzona polityka klimatyczna powinna zatem wspierać gospodarkę UE, a nie ją niszczyć. Co więcej, wszystkie kraje powinny w równym stopniu przyczyniać się do realizacji celów polityki klimatycznej. Kraje, których warunki ekonomiczne nie pozwalają im wnieść tak dużego wkładu we wspólne cele, jak większe potęgi, powinny zatem otrzymać wsparcie. Ponadto pieniądze powinny być wydawane tylko tam, gdzie jest to naprawdę efektywne i przynosi największe korzyści. Przemysł motoryzacyjny powinien być nadal wzmacniany pomimo celów polityki środowiskowej i nie powinien być blokowany przez nieracjonalne cele tylko po to, aby osiągnąć określone cele klimatyczne.
Fakt, że moi dwaj koledzy z klasy, którzy również zostali przydzieleni do EPL, i ja nie reprezentujemy tak naprawdę poglądów grupy parlamentarnej, nie jest najlepszym warunkiem wstępnym do prowadzenia asertywnych dyskusji w naszej grupie. Szybko jednak udaje nam się bardzo dobrze odnaleźć w naszej roli i argumentować jak prawdziwi posłowie. W grupie wybieramy przewodniczącego grupy parlamentarnej i uzgadniamy mówców, którzy ostatecznie przedstawią wnioski.
Po obszernych dyskusjach i sfinalizowaniu poprawek, które chcemy później przeforsować, piszemy przemówienia w różnych grupach, aby przedstawić nasz punkt widzenia innym grupom, a jednocześnie zdobyć sojuszników i reputację. Byliśmy już z tym zaznajomieni na lekcjach niemieckiego, ale napisanie przemówienia politycznego, które później zostanie odczytane przed około 100 uczniami, było pewną odmianą. To, czy uda nam się napisać przekonujące przemówienie, okaże się później podczas debaty plenarnej.
 
Greens/EFA – Zieloni/Wolne Przymierze Europejskie

Vincent Reichel:
Spotkanie grupy Zielonych jest bardzo owocne. Po krótkim wprowadzeniu, my, którzy teraz wcielamy się w posłów, zaczynamy zapoznawać się z naszą pozycją polityczną. Dwóch mentorów wyjaśnia nam stanowisko naszej grupy. Zieloni opowiadają się za surową polityką klimatyczną i środowiskową z wyraźnym naciskiem na sprawiedliwe społeczeństwo. Wspólnie, nieco nieśmiało wykrzykujemy nasze motto: "Sprawiedliwość klimatyczna". Ale szybko zdajemy sobie sprawę, że to stanowisko nie jest zbyt odległe od naszych umysłów. Następnie zajmujemy miejsca, mając przed sobą niezbyt prosty raport. Tak wygląda praca posła do parlamentu.
 
W szczególności dyskutujemy o tym, jak możemy uczynić projekt bardziej rygorystycznym pod względem ochrony klimatu. Nasza debata jest bardzo harmonijna. Rzadko kiedy ktoś zdecydowanie kwestionuje czyjąś decyzję; dyskusja dotyczy głównie drobnych szczegółów. Dotyczy to również tego, jak radykalne powinny być nasze propozycje. Decydujemy się na złagodzenie niektórych pomysłów, aby osiągnąć lepszy kompromis. Zawsze mamy na uwadze nasze motto - sprawiedliwość klimatyczną. Natychmiast po tym rozważyliśmy również, które grupy polityczne głosowałyby za naszymi propozycjami legislacyjnymi. Wynik: powinniśmy być w stanie uzyskać większość przy większości planów. Na koniec ponownie wspólnie wykrzyczeliśmy nasze motto: "Sprawiedliwość klimatyczna". Tym razem było ono głośne i zdecydowane. Tak więc z optymizmem kontynuujemy.
 
ECR – Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy

Cindy Funk:
Podobnie jak większość innych członków grupy ECR tego dnia, nie zdecydowałem się na to dobrowolnie. Grupa ECR jest obecnie piątą co do wielkości grupą w Parlamencie Europejskim. Oznacza to, że liczy 68 posłów do PE z 15 różnych krajów.
Ważnymi stanowiskami grupy są z jednej strony ochrona suwerenności państw członkowskich i wolności jednostki. Jako członkowie Grupy określamy się zatem jako "eurorealiści". Oznacza to, że choć postrzegamy UE jako coś pozytywnego, chcemy znacznie ograniczyć jej wpływ na poszczególne państwa narodowe. Powinno to przyczynić się do ochrony tożsamości narodowej i zachowania wolności wszystkich obywateli.
Grupa ECR kładzie również główny nacisk na gospodarkę. Naszym celem jest skupienie się UE na współpracy gospodarczej. Ważne jest dla nas również, aby gospodarka nie musiała cierpieć w wyniku działań na rzecz walki ze zmianami klimatu. Grupa ECR nie popiera daleko idących środków ochrony klimatu, których domagają się inne grupy polityczne. Co do zasady, znaczenie środków ochrony środowiska i klimatu jest uznawane w grupie, ale inne kwestie mają pierwszeństwo. Niektórzy posłowie wątpią nawet w zmiany klimatu.
Podczas prac w grupie parlamentarnej wyzwaniem dla nas jest w szczególności przeredagowanie projektu ustawy, który mamy przed sobą, nie zgodnie z naszą własną opinią, ale zgodnie z opinią naszej grupy. "Pamiętaj, że powinieneś sformułować artykuł zgodnie z poglądami posła z grupy ECR". Słyszymy to zdanie kilka razy od naszego mentora. Z jednej strony to bardzo interesujące argumentować na rzecz innej opinii politycznej. Jednocześnie jednak w tym właśnie tkwi trudność. Współpraca i znajdowanie kompromisów z innymi grupami politycznymi, na przykład podczas posiedzeń komisji, również okazuje się bardzo trudne. Z wyjątkiem kilku punktów, nie znajdujemy z nimi porozumienia, co oznacza, że tylko kilka naszych propozycji jest faktycznie wdrażanych i głosowanych na sesji plenarnej.

Renew Europe

Katharina Kraus:
Jasne światło oświetla pozbawioną okien salę seminaryjną, do której wchodzę wraz z członkami mojej grupy. Gdy już usiedliśmy, ogarnęła mnie atmosfera panująca w pomieszczeniu. Jest napięta i pełna oczekiwania. Jeden z naszych towarzyszy na ten dzień, Markus, zabiera głos. Podobnie jak wielu członków mojej grupy, jest ubrany w stylu business casual: biała koszula lub bluzka w połączeniu z prostymi czarnymi spodniami. "Najpierw porozmawiamy o tym, jak działa Unia Europejska. Następnie poproszę was o przeczytanie dokumentu Renew Europe Group, który macie przed sobą. Następnie zwrócimy uwagę na projekt sprawozdania, który również znajduje się przed wami. Możemy zgodzić się na artykuły w nich zawarte jako grupa lub opracować propozycje poprawek" - mówi Markus. Z wielkim zainteresowaniem dyskutujemy o tym, jak działa Unia Europejska, zanim przeczytamy i przeanalizujemy dokument grupowy. Jest to moment pogłębienia i przygotowania do nadchodzących zmian legislacyjnych, nad którymi będziemy pracować podczas tej intensywnej sesji roboczej.
Czytając dokument grupy, zdałam sobie sprawę, że moje przekonania są zbieżne z przekonaniami grupy Renew Europe. Jest to trzecia co do wielkości grupa polityczna w Parlamencie Europejskim. Jest to liberalna i proeuropejska grupa, która wierzy, że przejście na gospodarkę i społeczeństwo przyjazne dla środowiska i klimatu jest możliwe.
Jeśli chodzi o osiągnięcie tego głównego celu, dla Grupy Renew Europe kluczowe jest, aby cele klimatyczne i skutki gospodarcze były zawsze rozpatrywane łącznie. Gospodarka nie powinna ucierpieć w wyniku działań na rzecz ochrony klimatu. Rozpoczyna się dyskusja między członkami grupy na temat poprawek legislacyjnych w projekcie raportu. Wydaje się, że każdy członek grupy jest pełen pomysłów na możliwe poprawki. W końcu my, członkowie grupy Renew Europe, wspólnie decydujemy o powrocie do propozycji Komisji w odniesieniu do niektórych artykułów, o zajęciu stanowiska w sprawie poprawki Parlamentu, o dodaniu artykułów, przeredagowaniu ich, a nawet o ich całkowitym usunięciu.

Jonatan Müller:

I tak dotrwaliśmy do długo oczekiwanej debaty plenarnej, punktu kulminacyjnego wydarzenia. Wszyscy byliśmy trochę zdenerwowani, z jednej strony dlatego, że mieliśmy przed około 100 uczniami i naszymi nauczycielami wygłosić przemówienie, które sami przygotowaliśmy, a z drugiej strony dlatego, że teraz było jasne, czy poprawki, na które liczyliśmy, zostaną przyjęte. Wszyscy powoli dotarli na miejsce, a organizatorzy ogłosili wielki finał dnia. Wkrótce potem zostali wywołani pierwsi mówcy.
Przewodniczący grup parlamentarnych wygłaszają przemówienie otwierające, aby przedstawić swoje stanowisko w sprawie projektu ustawy. Następnie rozpoczyna się pierwszy mówca i jego wniosek. Widać, że jest zdenerwowany, ale udaje mu się przebrnąć przez tekst bez popełniania błędów.
Po większości wystąpień, przed poddaniem wniosków pod głosowanie, zadawane są pytania. Prowadzi to do krótkich dyskusji, niektórych bardzo dyplomatycznych, innych tak osobistych, że przewodniczący debaty wzywa do porządku, a nawet grozi wydaleniem mówcy z sali.
Sukces odnoszą S&D, Renew Europe i Zieloni. Dzięki wcześniejszym porozumieniom i kompromisom udaje im się przeforsować większość swoich wniosków, nawet jeśli jeden z ich mówców nie wypada zbyt dobrze w dyskusji. Z drugiej strony często rozlegają się oklaski, ale wniosek nadal nie zostaje przeforsowany.
Pod koniec dyskusje i nieodpowiednie zachowanie stają się coraz częstsze, ale Młodzi Europejscy Federaliści zapewniają nas, że Parlament Europejski prawdopodobnie nigdy nie miał tak obiektywnej debaty jak nasza. Mamy teraz z grubsza pojęcie o tym, jak przebiegają debaty, i ponownie rozważamy nasze początkowe myśli o tym, jak miło musi być pracować w Landtagu nad Łabą z pięknym widokiem za oknami. Po końcowym przemówieniu Młodych Europejskich Federalistów i kilku słowach podsumowania, ekscytujące wydarzenie dobiega końca i wracamy do domu.
Ponieważ koledzy z Drezna i Lipska uczęszczają do klasy 10 i zawsze zajmowali się tematem Europy na swoich lekcjach WOS, byli nieco bardziej zaznajomieni ze środowiskiem gry symulacyjnej. Niemniej jednak wśród nas, uczniów klasy 11 z Görlitz, panowało podekscytowanie i oczekiwanie, kiedy otrzymaliśmy możliwość przeprowadzenia symulacji Parlamentu Europejskiego w ramach naszych lekcji WOS. I nasze oczekiwania nie zostały zawiedzione - wręcz przeciwnie: "To było po prostu świetne, super i naprawdę wzbogacające", entuzjazmowaliśmy się podczas podróży pociągiem do Görlitz. Oprócz czynnika zabawy, niektórzy uczniowie na naszym kursie byli nawet w stanie odkryć dla siebie nowe potencjalne perspektywy kariery.

Abed Jiji:

Aby zaoferować uczestnikom jak najbardziej autentyczne doświadczenie parlamentarne, organizatorzy przygotowali szereg rzeczy. Na przykład przerwy były ściśle zintegrowane z harmonogramem, a jedzenia i przekąsek było pod dostatkiem. Młodzi parlamentarzyści wykazali się również wysokim poziomem motywacji podczas posiedzeń komisji i grup parlamentarnych oraz aktywnie uczestniczyli w dyskusjach. "Dobrze zrozumieliśmy, jak działa Parlament Europejski" - podsumowali uczniowie.
Był tylko jeden punkt, w którym można było wiele poprawić: "Brakowało wystarczających informacji na temat faktów dotyczących polityki klimatycznej. Z pewnością można by wnieść większy wkład w dyskusje, gdyby miało się przed sobą fakty" - krytykowali niektórzy uczestnicy. Organizatorzy widzą potrzebę podjęcia działań w celu dalszej optymalizacji doświadczenia edukacyjnego w przyszłości. Możliwe byłoby również rozszerzenie tej gry symulacyjnej, aby jeszcze więcej uczniów mogło skorzystać z tego projektu. Ogólnie rzecz biorąc, symulacja Parlamentu Europejskiego była pełnym sukcesem dla wszystkich uczniów. Mogli oni nie tylko zdobyć cenne informacje na temat pracy parlamentarnej, ale także odkryć nowe perspektywy dla swojej przyszłości zawodowej. Dzięki udanej organizacji i wysokiemu poziomowi zaangażowania wszystkich uczestników, młodzi ludzie prawdopodobnie zapamiętają to doświadczenie na długo.

Irwin Springer:

Patrząc wstecz, SimEP to świetna okazja, aby zanurzyć się w świecie demokracji i poznać Europę, która nas łączy. Jako uczniowie mieliśmy okazję rozwiązać rzeczywiste i aktualne problemy w symulacji i wcielić się w nową rolę posła do Parlamentu Europejskiego. Mogliśmy zapoznać się z interesami grup politycznych EPP, S&D, ECR, RE i Zielonych/EFA oraz wyrobić sobie własne opinie. 
Podczas spotkań poszczególnych grup parlamentarnych mogliśmy poznać wspaniałych ludzi, którzy towarzyszyli nam przez cały dzień i pozwolili nam zrozumieć grupy parlamentarne.
Podczas gdy niektórzy uczniowiemogą identyfikować się z daną frakcją, byli też uczestnicy, którym trudno jest wspierać te interesy. Ale właśnie dlatego była to niesamowita przygoda. Wchodząc w buty danej partii, można było lepiej rozumieć stojące za nią intencje. Chodziło o realizację interesów i wizji własnej grupy politycznej, ale oczywiście nie jest to takie proste. Oprócz dyskusji i głosowania, trzeba było również wykazać się chęcią kompromisu i znalezienia wspólnego mianownika. Równolegle do spotkań grupy parlamentarnej podejmowano próby znalezienia kompromisu z innymi posłami. Zaufanie jest ważną kluczową koncepcją w symulacji, ale także w prawdziwym świecie, aby być razem dla naszej Europy. Ponad 100 uczniów wzięło udział w dużej debacie plenarnej i demokratycznie próbowało bronić swoich interesów, dyskutować i osiągnąć kompromis w sprawie unijnego programu LIFE, programu na rzecz polityki środowiskowej i klimatycznej. Ale my, uczniowie, zdaliśmy sobie również sprawę, jak ważne jest – oprócz gospodarki, rolnictwa i polityki społecznej – angażowanie sioę w politykę klimatyczną.
SimEP to dla nas, uczniów świetny sposób na przygotowanie się do wyborów europejskich 9 czerwca 2024 r. oraz zainspirowanie siebie i innych do udziału w polityce. Mamy nadzieję, że ten program Młodych Europejskich Federalistów będzie nadal istniał i da młodym i zainteresowanym polityką uczniom wgląd w parlamentarną codzienność pełną demokracji w przyszłości. Dziękujemy za wnikliwy dzień pełen nowych doświadczeń.


Rok szkolny 23/24/2023-11-17

Zapiekanki w Zgorzelcu

W dniu 11 września 2023 klasa 9 kursu języka polskiego wybrała się na wycieczkę do Food Parku w Zgorzelcu znanego w całym mieście z niesamowicie pysznych zapiekanek. Z naszymi nauczycielami panią Kaminską-Bojar i panem Litke chcieliśmy spróbować tego polskiego specjału. W porze lunchu przygotowani na wyprawę ruszyliśmy drogą Via Regia przez Most Staromiejski do Zgorzelca. ...
więcej

W dniu 11 września 2023 klasa 9 kursu języka polskiego wybrała się na wycieczkę do Food Parku w Zgorzelcu znanego w całym mieście z niesamowicie pysznych zapiekanek. Z naszymi nauczycielami panią Kaminską-Bojar i panem Litke chcieliśmy spróbować tego polskiego specjału. W porze lunchu przygotowani na wyprawę ruszyliśmy drogą Via Regia przez Most Staromiejski do Zgorzelca. Po dotarciu do celu przeciążyliśmy kuchnię swoimi zamówieniami typu „zapiekanka bez zapiekanki” lub „nie sos czosnkowy i nie ketchup” czytanymi z kartki. Do bagietki zapiekanej z serem i wybranymi dodatkami niektórzy zamawiali jeszcze lemoniadę. W końcu usiedliśmy w małych grupach nad słonecznym brzegiem Nysy zajadając się polskim specjałem i dobrze się bawiliśmy. Zapiekanki wszystkim smakowały i nie mielibyśmy nic przeciwko powtórzeniu tego na kolejnych lekcjach języka polskiego.


Rok szkolny 23/24/2023-11-03

Kolejny Ekspres Berlin-Warszawa

Jesteśmy piątą z kolei klasą, której dane było przeżyć podróż z Goerlitz do Berlina, z Berlina do Warszawy i z warszawy do domu. Siedem dni, dwa kraje, dwie stolice, a po drodze krótka wizyta we Frankfurcie nad Odrą/Słubicach, miastach (albo mieście?) funkcjonujących podobnie jak te (to?), w których mieszkamy.
 
A wszystko po to, by zobaczy...
więcej

Jesteśmy piątą z kolei klasą, której dane było przeżyć podróż z Goerlitz do Berlina, z Berlina do Warszawy i z warszawy do domu. Siedem dni, dwa kraje, dwie stolice, a po drodze krótka wizyta we Frankfurcie nad Odrą/Słubicach, miastach (albo mieście?) funkcjonujących podobnie jak te (to?), w których mieszkamy.
 
A wszystko po to, by zobaczyć, jak mają się stosunki polsko-niemieckie gdzieś dalej od granicy, na płaszczyźnie międzypaństwowej, jakie gremia są za nie odpowiedzialne, jakie to partnerstwo stwarza możliwości dla nas.
 
I tak, zamiast szykować się na pierwszy dzień szkoły po feriach jesiennych, wyruszyliśmy w niedzielę, 15.10. na podbój Berlina. Naszym pierwszym punktem na drodze zdobywania jakże cennej wiedzy z zakresu stosunków polsko-niemieckich był Bundestag. Pod czujnym okiem grubej kury wsłuchiwaliśmy się w wykład na temat struktury i funkcjonowania niższej izby niemieckiego parlamentu i nawet udało nam się porozmawiać z prelegentem.
 
Ciekawa rzecz zdarzyła się później. Opuściwszy gmach Bundestagu, udaliśmy się w kierunku Unter den Linden i po przekroczeniu Bramy Brandenburskiej zauważyliśmy na placu dwie ogromne kolejki. Okazało się, że stali w nich mieszkający w Berlinie Polacy, którzy chcieli oddać swój głos w odbywających się w tym dniu w Polsce wyborach parlamentarnych. Szczególne przeżycie dla polskich i niemieckich uczniów biorących udział w polsko-niemieckim projekcie.
 
Wieczorem czekała nas następna niespodzianka – Berlińskie Show Świateł, w tym roku pod hasłem równości. Poznaliśmy Berlin w zupełnie innych, niż te codzienne, szatach: barwnych, elektryzujących, pełnych symboli, dźwięków i muzyki.
 
Kolejne dwa dni w Berlinie były bardzo pracowite: w Ambasadzie Polskiej i w Instytucie Polskim zostaliśmy wprowadzeni w tajniki współpracy polsko-niemieckiej ora funkcjonowania obu placówek. Oczywiście sumiennie przygotowaliśmy się na te spotkania, co umożliwiło nam bardzo ciekawe rozmowy i zebranie cennych informacji.
 
Ważnym punktem edukacyjnym było także zwiedzanie Miejsca Pamięci Mur Berliński – symbolu podzielonej Europy i czasów, do których nikt z nas nie chciałby wracać.
 
W środę wyruszyliśmy w stronę Warszawy, z przystankiem na Uniwersytecie Europejskim Viadrina (Frankfurt nad Odrą) i w Collegium Polonicum (Słubice). Ogromną niespodzianką było dla nas to, że ofertę obu placówek uniwersyteckich przedstawili nam absolwenci naszego profilu bilingwalnego (podziękowania dla Jagody, Antona i Janka), którzy jeszcze niedawno brali udział w tym samym projekcie, a teraz studiują prawo polskie i niemieckie na obu uczelniach.
 
Warszawa przywitała nas ferią świateł i drapaczy chmur. Nie mogliśmy jednak zbyt długo korzystać z wieczornej energii miasta, ponieważ czekały nas kolejne intensywne dni. Już w czwartek rano swoje wrota i korytarze otworzył przed nami polski Sejm. Tym samym mogliśmy porównać parlamentaryzm polski z niemieckim i dowiedzieć się wielu ciekawostek dotyczących pracy komisji, uchwalania ustaw i procedur głosowania.
 
Kolejne godziny spędziliśmy na poznawaniu starej i nowej Warszawy, co pozwoliło nam poczuć, na czym tak naprawdę polegają te często wymieniane w odniesieniu do polskiej stolicy kontrasty. Uwieńczeniem dnia był spektakl teatralny w teatrze Capitol, który doprowadziła nas do łez, oczywiście ze śmiechu, a nie z rozpaczy.
 
Podobnie jak to miał miejsce w Berlinie, także w mieście nad Wisłą czekały nas wizyty w Ambasadzie Niemiec i Instytucie Goethego. Także i tutaj zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci, mogliśmy bardzo dużo się dowiedzieć, zadać dużo pytań, a także interaktywnie sprawdzić swoją wiedzę. Była całkiem niezła.
 
W sobotę ponownie wsiedliśmy do pociągu, który dowiózł nas do domu. Oczywiście byliśmy po siedmiu tak intensywnych dniach bardzo zmęczeni, ale i świadomi tego, że nie każdemu dane jest spotkać się z ludźmi, z którymi się spotkaliśmy, zobaczyć miejsca, które nam zobaczyć się udało, poznać obszary, które wielu ludziom pozostaną obce. Uświadomiliśmy sobie, że stosunki polsko-niemieckie mają się całkiem dobrze, ale jest jeszcze wiele możliwości działania wielu obszarach. Być może czekają one właśnie na nas? W każdym razie na pewno czeka nas przygotowanie poprojektowych prezentacji, ale to już zupełnie inna bajka.
 
Projekt Współfinansowany ze środków Saksońskiego Ministerstwa Oświaty (program w Berlinie) oraz Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży (program w Warszawie).


Rok szkolny 23/24/2023-09-25

Wyjazd studyjny kursów języka angielskiego do Dublina

W tym roku my, uczniowie 12 klas, mieliśmy okazję wziąć udział we wspólnej wycieczce. Podczas gdy inne kursy zaawansowane pojechały do Wiednia, Berlina i Warszawy, my, zaawansowani angliści, udaliśmy się do Dublina, aby poczuć smak irlandzkiego powietrza.

Poniedziałek, 04.09.

Zmęczeni, ale podekscytowani, wstaliśmy wcześnie i wyruszyliśmy  o 4.00 ran...
więcej

von Liliana Lenik und Jette Maiwald

W tym roku my, uczniowie 12 klas, mieliśmy okazję wziąć udział we wspólnej wycieczce. Podczas gdy inne kursy zaawansowane pojechały do Wiednia, Berlina i Warszawy, my, zaawansowani angliści, udaliśmy się do Dublina, aby poczuć smak irlandzkiego powietrza.

Poniedziałek, 04.09.

Zmęczeni, ale podekscytowani, wstaliśmy wcześnie i wyruszyliśmy  o 4.00 rano na lotnisko w Berlinie. Wystartowaliśmy z małym opóźnieniem i po przyjemnym locie zostaliśmy odebrani autobusem bezpośrednio na lotnisku w Dublinie. Już tutaj mogliśmy zebrać pierwsze wrażenia, gdy jechaliśmy dalej w głąb miasta i w końcu dotarliśmy do dogodnie położonego hostelu. Dzięki lokalizacji w pobliżu centrum, mogliśmy szybko i łatwo zacząć zwiedzać Dublin.

Wtorek, 05.09.

Pierwszego pełnego dnia wybraliśmy się do EPIC Museum, muzeum opowiadającego o historii emigracji z Irlandii. Fakty i losy zostały opowiedziane w nowoczesny sposób i wszyscy byliśmy zaskoczeni różnorodnością tej wystawy. Następnie rozeszliśmy się w swoje strony: niektórzy odwiedzili statek-muzeum Jeanie Johnston, a później po południu niektórzy wybrali mini-wycieczkę do Howth, inni z kolei wizytę w Trinity College. W tym ostatnim niestety po wejściu do biblioteki zastaliśmy puste półki z książkami, ale nie przeszkadzało nam to i nadal cieszyliśmy się atmosferą uniwersytetu.

Środa, 06.09.

W środę wybraliśmy się na całodniową wycieczkę w góry Wicklow. Po dwóch przystankach na nadmorskich przedmieściach Dublina dotarliśmy do ruin klasztoru Glendalough i starego cmentarza. Spędziliśmy tam trochę czasu i mieliśmy okazję przyjrzeć się bliżej osadzie klasztornej Glendalough. Ale katedra, okrągła wieża i cmentarz nie były jedynymi zabytkami do odwiedzenia. Wisienką na torcie były dwa jeziora w dolinie. Prowadziła do nich ścieżka przez las, która była połączona z osadą klasztorną. Krajobraz Glendalough w górach Wicklow był naprawdę imponujący, ale nadszedł czas, aby wrócić do hostelu. Podróż powrotna nie była jednak nudna. Kierowca autobusu stworzył niezapomniany nastrój, śpiewając irlandzkie piosenki i zachęcając nas do śpiewania niemieckich hitów. W tym muzycznym nastroju dotarliśmy do Dublina.

Czwartek, 07.09.

Dzisiaj również mieliśmy sporo do zrobienia. Po krótkiej wizycie w Ratuszu skierowaliśmy naszą uwagę na Zamek Dubliński. 45-minutowa wycieczka z przewodnikiem zabrała nas w podróż przez historię stolicy Irlandii. Pobyt w kunsztownie udekorowanych komnatach dał niektórym z nas możliwość poczucia się niczym król. Organizację czasu wolnego po wizycie pozostawiono nam. Podczas gdy niektórzy zdecydowali się odwiedzić Kilmainham Gaol, zbudowany w 1792 roku, inni odwiedzili Narodowe Muzeum Irlandii. Niektórzy byli nieco bardziej artystyczni i skończyli w Muzeum Sztuki Dekoracyjnej. Liczba opcji była nieskończona, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W końcu wszyscy spotkaliśmy się ponownie wieczorem przed Gaiety Theatre. Wycieczka zaczęła się tak pięknie, jak pięknie się skończyła. Występ Riverdance całkowicie nas powalił. Przekroczył nasze wszelkie oczekiwania, nawet po koncercie rozmawialiśmy o nim przez długi czas.

Piątek, 08.09.

Trudno było uwierzyć, że podróż skończyła się tak szybko. Autobus na lotnisko odebrał nas o 14:00, do tego czasu mogliśmy sami zorganizować sobie czas. Nie spieszyliśmy się jednak. To była ostatnia szansa na zakup pamiątek i skosztowanie irlandzkich przysmaków w St. Stephen's Green Park. A potem było już: Bye Bye Dublin!

Czas leci. Wciąż pamiętamy wycieczkę klasową do Hainewalde w piątej klasie, ale w międzyczasie dotarliśmy już do dwunastej klasy. Wkrótce każdy z nas pójdzie inną drogą. Dlatego jesteśmy bardzo wdzięczni, że po raz ostatni mieliśmy okazję pojechać razem. Nigdy nie zapomnimy nowej wiedzy, nowych doświadczeń i niezliczonych przygód, a wspomnienie wyjazdu studyjnego do Dublina zawsze będzie wywoływać uśmiech na naszych twarzach.

von Liliana Lenik und Jette Maiwald


Rok szkolny 23/24/2023-09-05

Wyjazd studyjny kursu 12c do Warszawy

Dzień pierwszy, czyli powitanie ze stolicą

Jeśli ktoś pomyślał, że spędzenie ośmiu godzin w podróży zwiastuje nudny dzień, nic bardziej mylnego. W poniedziałek o godzinie 8 wyjechaliśmy pociągiem z Görlitz w kierunku Wrocławia, gdzie po godzinnej przesiadce wyruszyliśmy w stronę stolicy. O godzinie 16:15 przybyliśmy na stację Warszawa Wschodnia, skąd tr...
więcej

Dzień pierwszy, czyli powitanie ze stolicą

Jeśli ktoś pomyślał, że spędzenie ośmiu godzin w podróży zwiastuje nudny dzień, nic bardziej mylnego. W poniedziałek o godzinie 8 wyjechaliśmy pociągiem z Görlitz w kierunku Wrocławia, gdzie po godzinnej przesiadce wyruszyliśmy w stronę stolicy. O godzinie 16:15 przybyliśmy na stację Warszawa Wschodnia, skąd tramwajem nr. 7 dotarliśmy do miejsca noclegu. Po zakwaterowaniu w hotelu, mieliśmy czas, aby zapoznać się z miastem, więc każdy udał się w stronę odpowiadającą własnym zainteresowaniom. Ci, którzy odwiedzają Warszawę po raz pierwszy udali się obejrzeć słynny Pałac Kultury i Nauki i przejść się po placu Defilad. Kolejna część grupy „zapuściła się” w boczne uliczki w poszukiwaniu księgarni oraz sklepów z drobiazgami. Jeszcze inni poszli testować kulinarne różności Warszawy. Pomimo tak wielu kultowych miejsc do poznania, długość podróży dała we znaki i około 22 wszyscy uderzyliśmy w kimono.
(Julia M., Lena, Ola)

Dzień drugi, czyli śladami Szarych Szeregów
 

Kolejny dzień w Warszawie przebiegł pod hasłem „Warszawa podczas II wojny światowej”. Spotkaliśmy się z naszą przewodniczką przy Mauzoleum Walki i Męczeństwa na Alei Szucha, gdzie gestapo przetrzymywało i torturowało Polaków. Dzisiaj znajduje się tam Ministerstwo Edukacji.
 
Później byliśmy w niezniszczonej części więzienia Pawiak, gdzie w nieludzkich warunkach przetrzymywano więźniów. 
Warszawiacy bronili się, a ogromny wkład w walkę z okupantem włożyli młodzi ludzie, członkowie Szarych Szeregów, o czym świadczą nie tylko dokumenty historyczne, ale także powieść historyczna Kamienie na szaniecAleksandra Kamińskiego. Podążając szlakiem jej bohaterów, trafiliśmy pod Arsenał, gdzie w czasie II wojny światowej odbyła się słynna akcja odbicia więźniów Pawiaka, między innymi Rudego.
 
Obrońców Warszawy uwieczniono na pomnikach, np. Pomniku Powstania Warszawskiego i Pomniku Bohaterów Getta, przed którym uklęknął Willy Brandt w roku 1970. Ten trudny, ale bardzo ważny dzień skończyliśmy na cmentarzu Powązki Wojskowe, gdzie przy brzozowych krzyżach mogliśmy złożyć hołd młodym bohaterom.
(Kuba i Tymon)
 
Wyjazd do Warszawy przybliżył mi historię młodych ludzi podczas II wojny światowej. Ze smutkiem, ale też i wielką dumą, dowiedziałam się o heroizmie młodych ludzi z Szarych Szeregów oraz Powstańców Warszawskich. Choć tematy te były mi znane, wycieczka pozwoliła mi się w nich ponownie zagłębić i uświadomić sobie trudną historię Polski. Umocniło to moje przekonanie, że edukacja młodych ludzi w zakresie historii jest niezbędna, aby ciemna historia XX wieku się nigdy nie powtórzyła.
Julia L.
 


Dzień trzeci, czyli szlakiem „Lalki” Bolesława Prusa

W środę wyruszyliśmy na wycieczkę "Szlakiem Lalki Bolesława Prusa", pełni entuzjazmu i gotowi odkrywać tajemnice Warszawy w duchu wielkiego pisarza.
Przechodząc przez Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, czuliśmy się jak bohaterowie powieści, gotowi na największe przygody. Niestety, nie spotkaliśmy ani jednej "żywej lalki", ale przynajmniej odnaleźliśmy naszą własną drogę!
Wędrując ulicą Miodową, mieliśmy wrażenie, że jesteśmy głównymi postaciami w skomplikowanej fabule. Ale nie martwcie się, nie zatraciliśmy się jak Wokulski w miłości.
Aleje Ujazdowskie i ulica Krucza przywitały nas nowoczesnością, co sprawiło, że poczuliśmy się jak podróżnicy w czasie. Być może Prus też by tak czuł, gdyby żył w naszych czasach?
W sumie wycieczka "Szlakiem Lalki Prusa" była pełna niespodzianek i niekonwencjonalnych zwrotów akcji. Czy "Lalka" była naprawdę tylko powieścią, czy może to nasza wycieczka stworzyła nowy rozdział w historii literatury?
(Ala)
 

Dzień czwarty, czyli odkrywanie nowoczesnej Warszawy
 

Nie ma to jak wybrać się porankiem do Warszawskich Browarów - wtedy, kiedy jeszcze nikogo nie ma i bez przeciskania się przez tłumy można spokojnie obejrzeć ciekawą mieszankę starej i nowej architektury. Dawna wytwórnia piwa została przekształcona w liczne bary i restauracje, stając się centrum spotkań wielu Warszawiaków. Nasz poranny spacer prowadził też pomiędzy wysokimi drapaczami chmur i zaprowadził nas do dawnej Fabryki Norblina. Dzisiaj jest to centrum handlowe, które zachowało wiele elementów z dawnej budowli, jak np. wagony przekształcone w ławki. Następnie wjechaliśmy na trzydzieste piętro Pałacu Kultury i Nauki, skąd widok na całą Warszawę zapierał dech w piersi. Po krótkiej przejażdżce metrem znaleźliśmy się obok Wisły, aby podziwiać wieloletni symbol Warszawy - Syrenkę.
 

Wizyta w Warszawie dała mi możliwość poznania po krótce życia w wielkim mieście, jego zalet, a także wad. Różnorodność programu wycieczki sprawiła, że dowiedziałam się wiele na temat historii stolicy Polski, a także mogłam przyglądnąć się jej współczesnemu obrazowi.
Lena
 
 
Pospacerowaliśmy wzdłuż rzeki i skierowaliśmy się do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Tam zachwycił nas ogród na dachu, tworzący małą oazę spokoju. Po obiedzie w dawnej elektrowni, dzisiaj kolejnym centrum handlowym, udaliśmy się do Centrum Nauki Kopernika, gdzie z wielkim zaciekawieniem odkrywaliśmy tajemnice wszechświata. Po przerwie spotkaliśmy się wieczorem i w eleganckich strojach ruszyliśmy razem do Pałacu Kultury i Nauki, a konkretnie do Teatru 6.Piętro na sztukę pod tytułem "Bóg mordu". Przedstawienie teatralne z dużą ilością humoru i refleksji o życiu zakończyło długi dzień.
(Julia L. i Veronika)
 

Dzień piąty, czyli powrót do domu


Po zjedzeniu pysznych, usmażonych przez Alę i panią Bilską naleśników w piątkowy poranek wszyscy dopakowaliśmy walizki i o godzinie 9:30 wymeldowaliśmy się z hotelu. Tramwajem nr. 11 pojechaliśmy do Muzeum Polin, czyli Muzeum Historii Żydów Polskich, które znajduje się na terenie byłego getta warszawskiego. Jako ciekawostkę dodamy, że słowo „Polin” oznacza w języku hebrajskim „Polskę” lub „tutaj odpoczniesz”. Stąd też wywodzi się legenda o przybyciu pierwszych do Polski Żydów, którzy uważali kraj Mieszka I. za miejsce spoczynku.
 
Dzięki wyjazdowi do Warszawy miałam szansę dowiedzieć się wiele o kulturze żydowskiej. Nauczyłam się też rozeznania w dużym mieście i wyjazd przypomniał mi o artyzmie architektury.
Veronika
 
Po zaczerpnięciu sporej dawki wiedzy udaliśmy się do galerii „Złote tarasy”, gdzie spędziliśmy nasze ostatnie godziny w stolicy. Potem, czekając na spóźniony pociąg, zastanawialiśmy się, czy skrót PKP rozwija się „Polskie Koleje Państwowe”, czy też „Poczekaj, Kiedyś Przyjedzie”
 
Przed godziną 15 wyjechaliśmy z Warszawy w kierunku Wrocławia, a po krótkiej przesiadce w stronę Görlitz. 7 godzin później byliśmy już na miejscu i zmęczeni popędziliśmy do łóżek.
(Lena i Julia M.)
 
 
Pomimo kilku trudności nasza wycieczka była bardzo udania. Udało nam się wynieść z niej wiele interesującej wiedzy i nieznanych wcześniej faktów. Mieliśmy również okazję poznać Warszawę na własną rękę, zwiedzając interesujące nas miejsca w wolnym czasie.
 
Julia M.
 
Wycieczka do Warszawy nauczyła mnie, jak różnorodna pod względem kulturowym jest nasza stolica. Dzięki wyjazdowi zrozumiałam, że ślady historii Polski są wszędzie wokół nas i przypominają o tym, co kształtowało nas jako naród. Wyjazd dał mi możliwość poszerzenia swojej wiedzy na wielu płaszczyznach.
Ola
 
Było świetnie, wspólna wycieczka jest przyczyną, dla której chce wrócić do Warszawy.
Alicja
 
 

Dziękujemy Fundacji Sanddorf za dofinansowanie naszego wyjazdu


Rok szkolny 22/23/2023-08-24

Wycieczka klasy 10b do Gdańska

Niedziela, 2 lipca

Po tym jak zostaliśmy wyrzuceni z łóżka w niedzielny poranek, daliśmy się się po drobnych narzekaniach przekonać, aby wsiąść do naszego autokaru. Spośród licznych przystanków na stacjach benzynowych, ten przy McDonaldzie był chyba naszym ulubionym. Gdy tylko autobus się zatrzymał, wszyscy wygłodniali uczniowie rzucili się do McDo...
więcej

von Isabell Riedel, Nicola Thoms

Niedziela, 2 lipca

Po tym jak zostaliśmy wyrzuceni z łóżka w niedzielny poranek, daliśmy się się po drobnych narzekaniach przekonać, aby wsiąść do naszego autokaru. Spośród licznych przystanków na stacjach benzynowych, ten przy McDonaldzie był chyba naszym ulubionym. Gdy tylko autobus się zatrzymał, wszyscy wygłodniali uczniowie rzucili się do McDonalda. Po 8 godzinach jazdy dotarliśmy w końcu do małego, ale przyjemnego hotelu. Po kolacji niektórzy skusili się na spacer, ale inni woleli zostać w swoich pokojach i rozpakować walizki. Kilka gier karcianych później poszliśmy spać, aby przygotować się na wydarzenia następnego dnia.
 

Poniedziałek, 3 lipca

Gdybyśmy wiedzieli, że w poniedziałek zrobimy około 25 000 kroków, większość z nas pewnie wolałaby zostać w łóżku. Jednak ten niezwykle ważny fakt został przed nami ukryty, więc nasz poniedziałek rozpoczął się od wycieczki z przewodnikiem po Gdańsku. Tak więc po tym, jak nasza przewodniczka opowiedział nam najważniejsze fakty o mieście, mniej lub bardziej ochoczo zabraliśmy się za rozwiązywanie zadań gier ulicznych. Po ich wykonaniu mieliśmy czas wolny, który większość z nas wykorzystała na wydanie pieniędzy w pobliskim centrum handlowym. Z mniej lub bardziej wypełnionymi portfelami spotkaliśmy się ponownie na wspólnej kolacji w Domu Harcerza.
 
Na zakończenie dnia poszliśmy na plażę na rześkie, ale wystarczające pół godziny. Następnie wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się do łóżek z obolałymi nogami. Jeśli myślicie, że wzięliśmy szybki prysznic i poszliśmy spać, że muszę Was rozczarować. Jak wszyscy wiemy, nasi chłopcy zawsze potrafią zaskoczyć. A kiedy jeden z nich pojawił się następnego ranka z nową fryzurą, naturalnie zastanawialiśmy się, co się dzieje. Niedługo później chłopcy zdradzili nam, że w poniedziałek wieczorem odkryli swą fascynację fryzjerstwem.
 

Wtorek, 4 lipca

We wtorek naszym tematem dnia był "Gdańsk w czasie II wojny światowej". Naszym pierwszym przystankiem tego dnia było Westerplatte. Nasza przewodniczka powiedział nam, że było to jedno z pierwszych miejsc okupacji Polski podczas II wojny światowej. Po żmudnej wspinaczce, która wymagała od nas wszystkich sił, usiedliśmy na kamiennych schodach, które prowadziły do 23-metrowego pomnika upamiętniającego początek II wojny światowej.
 
Z góry mieliśmy dobry widok na trawnik nieco niżej, na którym widniał napis "Nigdy więcej wojny". Po tym wzruszającym miejscu pojechaliśmy dalej do Poczty Polskiej. Na placu przed muzeum zobaczyliśmy jeden z czterech pomników. Pozostałe trzy czekały na nas na dziedzińcu. Wszystkie upamiętniają cywilów, którzy bronili Poczty Polskiej podczas II wojny światowej i niestety stracili przy tym życie. Po tych poruszającej wizycie mieliśmy czas wolny, który część z nas wykorzystała na zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej.
 
Innym zostało trochę za dużo pieniędzy i zabrali je do jednego z pobliskich sklepów. Ale kupowaliśmy nie tylko buty, ubrania i kosmetyki, ale także kolorowanki i długopisy. Z naszymi nowo nabytymi skarbami usiedliśmy na schodach przed centrum handlowym i odkryliśmy w sobie żyłkę artystyczną. Gdy długopisy prawie wyzionęły ducha, a kolorowanka była już dziełem sztuki, spotkaliśmy się na litewskim obiedzie. Kiedy wyjawiliśmy pani Lach i panu Bilskiemu, jak planujemy spędzić wieczór, nie byli zbyt entuzjastycznie nastawieni i starali się nie stracić dobrych manier, co w końcu im się udało.
 
Więc poszliśmy w swoją stronę i udaliśmy się na gry laserowe. Po tej wieczornej sesji sportowej wróciliśmy do hotelu. Noc minęła spokojnie i wbrew naszym oczekiwaniom, żaden z naszych chłopców nie otrzymał tej nocy nowej fryzury.
 

Środa, 5 lipca

Środa rozpoczęła się równie relaksująco jak wtorek, więc wyruszyliśmy ochoczo na kolejne zwiedzanie, ale zanim dotarliśmy do miejsca docelowego, przeszliśmy się po Stoczni w ramach przygotowań do wystawy "Drogi do wolności" w Europejskim Centrum Solidarności. Byliśmy zaskoczeni, że stocznia jest w ogóle otwarta dla zwiedzających, ponieważ wciąż się tam pracuje. Wystawa w Muzeum Solidarności śledzi drogę od pierwszych protestów robotniczych (w Stoczni), przez założenie Solidarności (najbardziej udanego, wolnego, niezależnego związku zawodowego w bloku wschodnim w tamtym czasie), po reformy i rewolucję, które doprowadziły do poważnych zmian w Polsce, a ostatecznie do upadku muru berlińskiego i rozpadu byłego bloku wschodniego.
 
Później cieszyliśmy się na relaksujący dzień na plaży, który jednak nie miał się skończyć tak relaksująco, jak się zaczął. Ale zacznijmy od pozytywnych rzeczy. Tak więc po 20-minutowej jeździe z Muzeum Solidarności do Sopotu, pospieszyliśmy na plażę. Niektórzy z nas po prostu cieszyli się uczuciem piasku pod stopami i wiatrem we włosach, inni byli nawet na tyle odważni, aby popływać w Bałtyku. Po tym, jak nasi chłopcy zakopali jednego z nas po głowę w piasku i w międzyczasie wyglądało na to, że będą musieli zebrać specjalną grupę zadaniową, aby ponownie wyciągnąć go z dziury, moja przyjaciółka i ja wyruszyłyśmy, aby obrabować pobliski sklep ze słodyczami. W sklepie słodycze dosłownie się piętrzyły. Przez chwilę bałem się, że przytyję 5 kilo od samego patrzenia na nie. Ostatecznie opuściłyśmy sklep z przyzwoitym łupem i udałyśmy się na miejsce spotkania.
 
Do tego momentu wieczór przebiegał całkiem dobrze, ale jak już wspomniano, nie miało tak pozostać. Tak więc w drodze do naszej restauracji zaczęło padać, a kiedy kilka minut później usiedliśmy na naszym miejscu, nawet ci, którzy wcześniej nie pływali, byli przemoczeni. Ale to nie był koniec naszej historii. Zajęliśmy więc miejsca w naszej restauracji. Nieco później podeszła do nas kelnerka, aby poinformować nas, że nasze zamówienie, które zostało złożone już o 15:00, wkrótce będzie gotowe. Zapytała nas również, co chcemy do picia, a gdy nasz wybór padł na wodę, wyjaśniła, że butelka wody o pojemności 0,7l kosztuje 26 zł. Pani Lach i pan Bilski na chwilę zaniemówili, ale nie tracili jeszcze nadziei i po prostu zdecydowali się na tę wodę. Chwilę później kelnerka poinformowała naszych nauczycieli, że będą musieli dopłacić 10%, ponieważ jesteśmy tak dużą grupą. Pani Lach i pan Bilski już wtedy nie byli entuzjastycznie nastawieni, ale z uwagi na panującą wokół pogodę postanowili zostać i poczekać. Czekanie jest tu ważnym słowem, bo dokładnie to robiliśmy. Najpierw 10 minut, potem 20, potem 30, a kiedy po 45 minutach nadal nie było widać jedzenia, pan Bilski zdecydował się podjąć drastyczne kroki. Powiedział kelnerce, że wychodzimy, a ona niemal w panice próbowała nas przekonać, byśmy poczekali jeszcze kilka minut. Pan Bilski nie dał się jednak przekonać, mimo że kapała na niego deszczówka. Wstaliśmy więc i przez kilka minut szliśmy w strugach deszczu z powrotem do naszego autobusu. W końcu wszyscy, nawet pan Bilski, byliśmy kompletnie przemoczeni i zdecydowaliśmy się zamówić pizzę i sałatkę. Dzięki heroicznym wysiłkom Maksa, Dominika, pana Bilskiego i pani Lach, pizza i sałatka zostały nam nawet dostarczone pod drzwi i wieczór był uratowany.
 

Czwartek, 6 lipca

W dniu naszej podróży powrotnej odwiedziliśmy największy średniowieczny zamek, Malbork, i w tej imponującej budowli zgłębiliśmy historię Zakonu Krzyżackiego w Polsce. Wróciliśmy do domu późnym wieczorem, aby przygotować się na ostatni dzień szkoły.
 
Była to ekscytująca, pouczająca i pełna wrażeń wycieczka, podczas której mogliśmy spędzić ostatnie piękne dni jako klasa.
 
Chcielibyśmy podziękować Fundacji Sanddorf za dofinansowanie wycieczki i umożliwienie nam tych wszystkich przeżyć.
 

von Isabell Riedel, Nicola Thoms